sobota, 25 lutego 2017

Retrospekcja

Przeglądając fejsbuki (no przecież muszę się uczyć na egzamin, nie?) wpadłam na post Ani odnośnie kalendarzy pięcioletnich. I tak mnie naszło na przemyślenia, co ja bym wpisywała w taki kalendarz, poczynając od roku 2013, kończąc na obecnym? Ok, zobaczmy, co ja robiłam w lutym w latach ubiegłych, co się zmieniło na przestrzeni ostatnich pięciu lat...





Luty 2013
Jestem na pierwszy roku studiów. Po pierwszej sesji, po pierwszej poprawce. Na zmianę rozstaję się i schodzę z facetem, który jest kompletną pomyłką. No, nie chcę go obrażać, nic z tych rzeczy. Ale ja nie chcę z nim być, a czuję się otoczona jak jakimś bluszczem. I nie mogę tego ogarnąć. Zaczynam robić różne głupoty, no bo przecież mam jeszcze 19 lat, muszę się wyszaleć. Robię to z głową – bez żadnych konsekwencji. Pieniądze mam, niby zadowolona jestem, bo robię, co chcę. Ale coś jednak nie gra. Nie wiem co, ale to nie jest takie życie, jakiego chcę.

Luty 2014
Drugi rok studiów. Zupełnie inny związek. Też nie wiem, dlaczego. Ale wtedy jeszcze byłam zakochana, chyba w tym miesiącu zaczęło się coś psuć. Nie wiem, nie pamiętam, nie ma to już dla mnie znaczenia. Jestem pod pantoflem. Nie jestem sobą, zupełnie. Skończyłam semestr na odwal się. Ale skończyłam. I to bez poprawek – nie wiem jakim cudem, bo nauka nie była mi w głowie. Niby czułam się szczęśliwym człowiekiem. Ale nie byłam sobą. Tylko, że wcale nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Luty 2015
Związek się ciągnie. Jedna wielka burza. Ale ciągnie się, no bo głupio się po takim czasie rozstać, znam jego rodziców, on zna moich. No to jak to? Nie można się wycofać. Dziwnie byłoby znowu być singlem. Ale już wiem, że to wielkie nieporozumienie. Na uczelni całkiem dobrze – grzecznie zdaję egzaminy, jestem porządną studentką (tak dla odmiany). Ale dalej nie jestem sobą. Ale teraz już zaczynam to dostrzegać. I zaczyna mnie to uwierać.

Luty 2016
Trzy miesiące temu podjęłam decyzję – odchodzę. Jestem zadowolona, choć zagubiona. Wyrwałam się z rytmu swojego życia i muszę znaleźć nowy, a to nie jest łatwe. Bawię się. O, jak ja się bawię. Nie ograniczam się w ogóle. Przebieram wśród facetów – tylko zabawa mi w głowie. Znowu czuję się sobą. Czuję, że muszę odreagować. I robię to. Studia? Od października studiowałam dwa kierunki. Jeden rzuciłam. Kontynuuję tylko kierunek z licencjatu. Na uczelni idzie mi kiepsko. Bo mimo założonej maski wcale nie czuję się dobrze. Nie to, że żałuję. Wręcz przeciwnie – jestem przeszczęśliwa, że podjęłam taką a nie inną decyzję. Ale potrzebuję czasu, żeby odnaleźć się na nowo.

Luty 2017
Dopiero trwa. Nie wiem, jak się skończy. Ale jest zupełnie inny. Żyję w kraju, który zawsze był moim marzeniem. Znam włoski na przyzwoitym poziomie. Prawie uporałam się z sesją (choć napotkałam na kilka problemów). Jak tylko obronię magisterkę – przeprowadzam się do Włoch. na dobre. Jestem szczęśliwa. Rozumiem siebie. Zaczynam się kochać na nowo. Mam u swojego boku faceta, który jest dla mnie ogromnym wsparciem. Którego doskonale rozumiem i który rozumie mnie. Mamy podobne spojrzenie na świat i podobne priorytety. Cóż, może któregoś dnia też stwierdzę, że to jednak pomyłka, a może nie – czas pokaże. W każdym razie jestem pewna, że teraz chcę żyć tym, co mam. Ustaliłam priorytety na najbliższe miesiące. I pomimo nie do końca fortunnego początku roku – już wiem, że dalej będzie tylko lepiej. Ciężej, ale i lepiej.

Każdego roku jestem inna. Każdego roku zmieniają się warunki, w których żyję. Lubię czasem poświęcić chwilę na spojrzenie wstecz. Widzę, ile osiągnęłam. Ale nie mówię tu tylko o takich typowych sukcesach. Mam na myśli te „moje”, wewnętrzne kroki naprzód. To są prawdziwe osiągnięcia dla mnie. Czuję ekscytację na myśl o kolejnych miesiącach. Na myśl o kolejnych zmianach, jakie nastąpią w moim życiu.



A Ty? Gdzie byłeś/aś rok temu o tej porze? Kim byłeś/aś? Jesteś zadowolony/a ze zmian, jakie zaszły, czy chcesz poprowadzić swoje życie w innym kierunku?

2 komentarze:

  1. Zawsze się dziwię jak wiele się zmienia przez jeden rok. Niby czuję się ta sama, niby nie przechodzę przez gwałtowne zmiany, ale jak się patrzy na siebie sprzed roku to dostrzega się mnóstwo niewielkich zmian, a jednak wystarczających, by się sobie dziwić.
    Dobrze czasem spojrzeć wstecz, by się upewnić, że idziemy w dobrym kierunku i spełniamy cele jakie sobie postawiliśmy rok temu.
    Pozdrawiam, życzę oczywiście samych zmian na lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Niby na codzień nic nie zauważamy. A jak spojrzymy wstecz, to często widzimy zupełnie inną osobę :)
      Masz rację - dobrze się od czasu do czasu "skontrolować", czy nie pomyliliśmy ścieżki.
      Tobie również życzę samych pozytywnych zmian! Dziękuję za wypowiedź i ściskam cieplutko :)

      Usuń