wtorek, 21 marca 2017

Jestem szczęściarą

Tak, jestem cholerną szczęściarą. Piszę to po to, żeby się pochwalić. Bo po prostu cieszę się z tego faktu jak dziecko. Ale piszę to też dlatego, że szczęściem trzeba się dzielić. Lubię czytać takie wpisy, bo motywują mnie do znalezienia swojego szczęścia. Tego, które już mam, ale go nie zauważam. Oraz tego, którego jeszcze nie osiągnęłam, ale czas najwyższy po nie sięgnąć.

Szczęśliwy pies świętuje moje pół roku włoskiego życia



Dziś mija dokładnie pół roku, odkąd jestem we Włoszech. 21 września 2016 siostra odebrała mnie z dworca. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak wiele się zmieni w moim życiu. Tylko pół roku, aż pół roku - sama nie wiem. Ale wszystko wywróciło się do góry nogami. Na lepsze.

Pomimo początkowych wątpliwości - wyjazd na Erasmusa był najlepszą decyzją mojego życia. Zawsze chciałam tu żyć, więc najpierw trzeba było spróbować. I już wiem - to jest to! To jest moje miejsce na ziemi! 
Nie prowadzę zwyczajnego erasmusowego życia, o nie. Szczerze to nawet nie znam za bardzo innych Erasmusów. Raczej próbuję się asymilować ze środowiskiem jak każdy inny obywatel. Od początku mojego przyjazdu wszędzie próbowałam posługiwać się włoskim. Na początku było ciężko, ale nie poddawałam się. I wiesz co? Teraz, po pół roku posługuję się językiem dość płynnie. Ok, nie jest to jeszcze poziom rodowitego Włocha :D Ale czuję się swobodnie w rozmowie, co mnie bardzo cieszy. No właśnie - zachwycam się co chwilę faktem, że przez przypadek nauczyłam się włoskiego - nigdy bym sie nie spodziewała, że tak się stanie. Bez nudnych lekcji, wkuwania zasad gramatyki. Wszystko "na gorąco". Kiedyś pewnie rozwinę ten temat. Ale podsumowując ten akapit - mam szeroki uśmiech na twarzy średnio 3 razy w tygodniu podczas spotkań ze znajomymi - bo rozumiem, co mówią, bo jestem w stanie z nimi rozmawiać. Tak po prostu.
Cieszę się, że tu jestem, że mogę tu zostać. Ułożyć swoje życie od podstaw, od nowa, od zera. To super uczucie, taka tabula rasa. Zwyczajnie mogę zaprojektować swoje życie tak, jak chcę, żeby wyglądało. A muszę przyznać, że na ten moment wszystko wygląda tak, jak zawsze tego chciałam. No ok, jest jeszcze kilka rzeczy do ułożenia, ale te, które już skonstruowałam są idealne!
Jestem szczęściarą - piękne mieszkanie, dzielone ze wspaniałą osobą. Ogrom możliwości. Pieniądze na koncie, które pozwalają na godne życie. Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam, ale jestem za to wszystko ogromnie wdzięczna. Każdego dnia mam ochotę opowiadać wszystkim, jakie mam wspaniałe życie. Rozpiera mnie radość. 

Za sprawny umysł.
Za sprawne ciało.
Za dach nad głową.
Za bliskość.
Za możliwości.
Za życie.
Tak po prostu. I choć boję się, że któregoś dnia coś ucieknie, gdzieś uleci, to teraz o tym nie myślę.

Bo po prostu się cieszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz